ONI


Studio        Work        Stories


︎          ︎     ︎     ︎



︎   

   









Mazaki kojarzą się z nieskrępowanym tworzeniem
Rozmowa z projektantką Moniką Wierzchowską


Z Moniką Wierzchowską, twórczynią i projektantką marki Mazaki, spotkaliśmy się w jej pracowni mieszczącej się w Wytwórni na krakowskim Zabłociu. Niedługo minie rok od powstania Mazaków, Monika niedawno skończyła pracę nad wiosenną kolekcją marki. Uznaliśmy, że to dobry moment żeby porozmawiać o tym jak to właściwie jest być projektantem mody w 2018 roku. Na miejsce spotkania wybraliśmy Wytwórnię żeby przy okazji przyjrzeć się temu gdzie i jak pracuje.







Założyłaś Mazaki niecały rok temu, jak po tym czasie oceniasz prowadzenie własnej marki?


Pracuję nad Mazakami od roku, natomiast na rynku marka pojawiła się zaledwie pół roku temu. To dopiero moje początki i sprawa jest na tyle świeża, że nie jestem jeszcze w stanie obiektywnie tego ocenić. Na pewno wiem już, że prowadzenie własnej marki to bardzo trudne zadanie, które niełatwo ogarnąć samemu. Za koncepcję kolekcji, prototypowanie i szycie części modeli odpowiadam sama. W tworzeniu wizerunku marki i jej promocji pomagają mi osoby z najbliższego otoczenia, między innymi mój mąż Julek.


Czy mając obecną wiedzę i doświadczenie zrobiłabyś coś inaczej?


Ciągle uczę się na własnych błędach. Tworząc markę od podstaw chcesz żeby wszystko wyglądało tak, jak sobie wymarzysz, więc łatwo przekroczyć budżet. Gdybym mogła cofnąć się w czasie o te kilka miesięcy pewnie większą uwagę przyłożyłabym do finansów. Z drugiej strony myślę, że ograniczenia otwierają głowę, wymuszają bardziej kreatywne podejście do niektórych spraw. Błędy mogą mieć też pozytywny wpływ na przebieg pracy.






„Projektowanie nie polega na tym, że masz do
dyspozycji wszystko co chcesz. Myślę, że
projektowanie z tego co jest dostępne to większe
wyzwanie.”




Czyli w Twoim wypadku ograniczenia pomogły?


Projektowanie nie polega na tym, że masz do dyspozycji wszystko co chcesz. Myślę, że projektowanie z tego co jest dostępne to większe wyzwanie. Zaczynam od ograniczeń, wychodzę od materiałów i od zasobów, które mam. Dzięki małej skali działalności nie jest mi potrzebny skomplikowany proces logistyczny. Kupuję materiały na miejscu, w Krakowie, często w sklepach z końcówkami tkanin. Prawdopodobnie nie zostaną już użyte w innych produktach. Dzięki temu ubrania stają się wyjątkowe. Tak zresztą zrodził się pomysł na warstwową tkaninę z nitkami. Niepowtarzalną, wykorzystującą resztki i przez to unikatową.


A skąd właściwie wzięła się nazwa Mazaki?


Wymyślił ją Julek, który jest też odpowiedzialny za identyfikację marki i kwestie wizerunkowe. Szukaliśmy prostej, łatwej do zapamiętania nazwy. Chcieliśmy uniknąć zapożyczeń z angielskiego czy polskich łamańców językowych. Mazaki są zwykłe, codzienne, kojarzą się nam z zabawą naszej córki Niny i nieskrępowanym tworzeniem. Nazwa jest przewrotna, podoba mi się jej lekkość i azjatyckie brzmienie. Estetyka japońska jest mi bliska.






Skończyłaś projektowanie ubioru na krakowskiej SAPU, co dała ci szkoła? Czy po jej ukończeniu dostajesz jakieś wsparcie od swoich dawnych nauczycieli?


Szkoła dała mi ogólną wiedzę projektową i podstawy plastyczne jak wyczucie kompozycji, koloru i struktury. Fajnie, że na uczelni prowadzący zajęcia są też aktywni zawodowo. To w większości otwarci ludzie, z którymi można po prostu porozmawiać. Do tego są pomocni i dyspozycyjni – promotorem mojej kolekcji był Wojtek Bednarz, główny projektant Vistuli, który prowadził kolekcje dyplomowe tak aby były spójne i domknięte, nie ingerując przy tym w ich stylistykę i główny zamysł projektowy. Natomiast sesję do mojego dyplomu (Wendy’s Candy) przygotowała Marzena Kolarz, która w szkole uczy fotografii. W tym czasie realizowała kilka takich sesji. To duże poświęcenie i wsparcie ze strony prowadzącego. Szkoła pomaga zresztą cały czas: promuje marki założone przez swoich studentów i absolwentów, zaprasza na pokazy. Prowadzący pamiętają o tym, że jestem absolwentką SAPU, dostaję od nich pozytywny feedback, że to co robię jest fajne. To daje mi energię żeby pracować dalej.



„Mazaki są zwykłe, codzienne,
kojarzą się nam z zabawą naszej córki Niny
i nieskrępowanym tworzeniem.”








Mazaki prowadzisz sama. Jak właściwie wygląda Twój dzień pracy?


Staram się dzielić swoje zadania na projektowe, produkcyjne, biznesowe i promocyjne. Mój dzień w zasadzie wygląda tak jak zwykły dzień pracy. Pracuję w ustalonych godzinach w swojej pracowni. Muszę zawsze znaleźć trochę czasu na produkcję materiału w nitki, który potem przekazuję szwalni bądź wykorzystuję sama w szyciu spersonalizowanych modeli. Do tego zawsze jest wiele rzeczy do zrobienia na bieżąco, jak zakup materiałów, ogarnięcie produkcji i prototypów. Oczywiście mam też sporo pracy biurowej, zdarzają się takie dni, podczas których od rana do wieczora siedzę nad wycenami w excelu. Chociaż najchętniej zajmowałabym się tylko wymyślaniem nowych modeli (śmiech).


Twoja pracownia mieści się w Wytwórni na poprzemysłowym Zabłociu. Wytwórnia to taki co-working dla przedstawicieli zawodów kreatywnych. Swoje pracownie mają tu stolarze, architekci, fotografowie, graficy czy nawet ślusarze. Co daje ci takie sąsiedztwo, zdarza się Wam współpracować?


Daje mi bardzo dużo. Wytwórnia to w większości ludzie, którzy projektują i wykonują swoje rzeczy sami. Spotykają się z podobnymi problemami i ograniczeniami jak ja. Pożyczamy sobie sprzęt, pomiędzy członkami Wytwórni zdarza się też współpraca przy organizowaniu tematycznych warsztatów. Wśród dziewczyn z Wytwórni znalazłam swoje pierwsze klientki, z których zdaniem bardzo się liczę. Mam poczucie, że wiele wnoszą w moje projekty. Zwłaszcza w kwestie funkcjonalne, które ciągle ulepszam – to widać już w wiosennej kolekcji, która względem poprzedniej, jesiennej jest moim zdaniem bardziej zaawansowana technologicznie.






Porozmawiajmy zatem o Twojej nowej kolekcji. Na pierwszą linię Mazaków, wypuszczoną jesienią ubiegłego roku złożyły się przede wszystkim basicowe parki i płaszcze. Tym razem przygotowałaś też kurtki, sukienki, spódnice, T-shirty i komplety. Pojawiło się też dość zaskakujące nakrycie głowy. Czym się inspirowałaś tworząc tę kolekcję?


Jesienną kolekcję traktowałam jako pilotaż marki. Projektując pierwszą kurtkę w nitki chciałam pokazać, że można zrobić różne wariacje na temat jednego produktu. Dlatego jesienią zaczęłam od tak małej oferty. Miał to być w zasadzie jeden model – parka z autorskiej tkaniny. Jako dodatek do sesji zrobiłam spodnie i pierwsze akcesoria. Okazało się, że spodnie spotkały się z dużym zainteresowaniem, podobnie plecaki. Planowałam rozszerzyć kolekcję na wiosnę, zależało mi na większej ilości rzeczy, które tworzą wzajemnie dla siebie jakiś kontekst. W pierwszych produktach trochę zabrakło mi dziewczęcości, obecnej w mojej kolekcji dyplomowej. Nawiązywała ona do ikon mody, łączyła w sobie klasykę i kiczowate elementy. Chciałam pokazać jak wyglądają eleganckie, starsze Panie w swoich klasycznych, 50-letnich kompletach. Rzeczy w kolekcji wiosennej są klasyczne, codzienne i zwykłe. Wychodzę od bardziej skomplikowanych rzeczy wierzchnich. Jest trencz z kapturem, bomberki, oraz lniane i wełniane komplety. Będę do nich napewno wracać i czuję że to fajny, mało eksploatowany kierunek w modzie. Spodnie i koszula, długości 7/8 i 3/4, bez szaleństwa z formami. Wszystko jest trochę japońskie, skromne. Spódnice i sukienki są dziewczęce przez co dopełniają kolekcję funkcjonalnie. Zabawny element to vintydżowe nakrycie głowy inspirowane ubiorami królowej Elżbiety II. W pracy zdarza mi się wykorzystywać wykroje vintage, które zresztą namiętnie kolekcjonuję.


W kolekcji wiosennej pojawia się też twój znak rozpoznawczy czyli autorska, warstwowa tkanina z kolorowymi nitkami. Jak ona powstaje?


Bardzo lubię tworzyć ten materiał. Od obrony dyplomu w 2016 roku ciągle do niego wracam. Tkanina składa się z trzech warstw – tkaniny bazowej w gładkim kolorze, kolorowej kordonki, muliny oraz nici, na które nakładany jest poliestrowy szyfon lub organza o różnym stopniu przezroczystości. Całość przeszywam nieregularnym wzorem, proces jest bardzo czasochłonny. Zmieniając parametry poszczególnych warstw uzyskuję różne tkaniny, które inaczej wyglądają i różnie pracują. Efekt często jest zaskakujący, np. łączone ze sobą materiały niespodziewanie puchną, podpowiadając nowe możliwości użycia.



„W pracy zdarza mi się wykorzystywać wykroje vintage, które zresztą namiętnie kolekcjonuję.”





Mazaki SS18 , fot. ONI Studio



Do roli modelki w sesji wizerunkowej nowej kolekcji zaprosiłaś swoją znajomą z Wytwórni, która na co dzień pracuje jako architektka. Skąd taki wybór?


Gosia to jedna z moich pierwszych klientek. Kiedy pracuję w Wytworni często mierzę na niej rzeczy i pytam co jest fajne, a co nie. To piękna kobieta z pasją. Ma wyrazisty styl, który bardzo mi odpowiada. Rzeczy z kolekcji wiosennej idealnie do niej pasowały, wybór Gosi był więc całkiem naturalny. Zależało mi na autentyczności, dotyczy to zresztą całej sesji. Zdjęcia zrobił Maciek, z którym znam się od lat, Julek pomógł znaleźć odpowiednią lokację, no i teraz ten wywiad (śmiech). Mam obok siebie przyjaciół, którzy od początku mnie wspierają i współtworzą markę.


Zdjęcia zrobiliście w jednej z pracowni artystycznych Wydziału Form Przemysłowych krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Kiedyś mieściło się tu Muzeum Techniczno-Przemysłowe, to tu na początku XX wieku powstały Warsztaty Krakowskie. To miejsce historycznie związane z projektowaniem. Czy ma ono dla Ciebie jakieś szczególne znaczenie?


Miejsce poznałam ponad 10 lat temu, przychodząc do Julka, który tu studiował na zajęcia. Ja uczyłam się wtedy na Uniwersytecie Ekonomicznym i odwiedzanie ASP było dla mnie oddechem, czułam że chcę coś tworzyć. Ta pracownia to miejsce, o którym często myślę jak o przestrzeni idealnej, jest bardzo plastyczna, ze świetnym światłem i klimatem. Stonowane kolory kolekcji idealnie zgrały się z barwami sali, kolorowe plamy na brudnych paletach i sztalugach fajnie korespondują z materiałem w nitki. Wykorzystaliśmy znaną nam przestrzeń, bez budowania planu, świateł.


Jakieś plany na najbliższy czas?


Dalej rozwijać markę! Zabieram się lada moment za pracę nad jesienną kolekcją.


W takim razie trzymamy kciuki!


Dziękuję!








Monika Wierzchowska – rocznik 1987, projektantka. Ukończyła krakowską Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru (SAPU). Wcześniej studiowała marketing na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Pokazywała swoje prace m.in. podczas Habitus Baltija w Rydze, OFF Fashion w Kielcach czy Cracow Fashion Week. W 2015 roku otrzymała wyróżnienie w finale Cracow Fashion Award. Po studiach pracowała jako młodszy projektant w Greenpoint S.A., w 2017 roku zdecydowała się założyć Mazaki. Na każdą kolekcję marki składa się niewielka ilość ubrań i akcesoriów produkowanych w krótkich seriach. Mazaki wyróżniają proste formy, dopracowane detale, stonowane kolory oraz współcześnie zinterpretowane klasyczne kroje połączone z nowoczesnymi, autorskimi tkaninami. Mazaki można kupić w krakowskim Forum Mody lub na zamówienie.



www.mazaki.co
@mazaki.co


Rozmowa: Justyna Kuska
Zdjęcia: Maciek Jeżyk





Oni is a Krakow based creative studio working within the fields of photography, writing and art direction. We focus on people, places and objects and we tell their stories.




©  ONI  visual aesthetic and creative writing




︎           ︎      ︎      ︎